MSI, półtora roku za nami… (no, może nie całe ;-))

SprzętPublished Marzec 15, 2010 at 20:56 5 Comments

Przeglądając branżowe pisma oraz Internet na każdym kroku znajdujemy testy nowości rynkowych, porównania. Na początku wszystko wygląda fajnie, każdy laptop jest super wydajny, super oszczędny, ma super szybki procesor, super pojemny dysk tak samo z baterią i w ogóle jest super… Czy ktoś sprawdza jak to się wszystko prezentuje po latach (chociażby po roku)? Czy czasem na super świecącej matrycy połowa to już wypalone pixele, super wytrzymała  bateria trzyma 5min a dysk ma więcej bad-blocków niż działających?

Postaram się odpowiedzieć na te pytania, ponieważ mojemu MSI wybija już prawie półtora roku a jak doskonale wiemy w przemyśle komputerowym rok to zazwyczaj bardzo duży skok technologiczny, coś co jeszcze niedawno było wielkim odkryciem i „skokiem milowym” jest teraz na porządku dziennym.

Zainteresowanych zapraszam do lektury ;-)

Dawno, dawno temu czyli „JAK TO SIĘ ZACZĘŁO”

Netbooka kupiłem dokładnie 12.12.2008r w Krakowskim sklepie (za pośrednictwem allegro). Na tamten czas kosztował 1499zł.

Dokładna specyfikacja modelu:

MSI WIND U100 (MS-N011)

Procesor: Intel Atom N270 1,6 Ghz

Pamięć RAM: 2GB (DDR2-667)

Dysk twardy: 80GB 2.5’’ 5400rpm

Wifi: b/g (RTL8187SE)

Grafika: GMA 950

Matryca: 10,2 cali, 1024×600 LED

Bateria: 3 komorowa (2200) po pół roku dokupiona 6 komorowa (5200)

System operacyjny: WinXP Home/Win7 Prof En (XP po 6mieś zmieniony na kolejne wersje testowe Win7 Ultimate ostatecznie Win7 Prof)

Dlaczego akurat MSI U100? Miesiąc przed zakupem padł mój leciwy Asus A2500H, nie warto go było naprawiać. Spalona płyta główna, bateria trzymająca 2min, ciężki kolos, że aż nie chce się go nigdzie zabierać (a ze względu na studia informatyczne trzeba było zabierać często. Zaczęły się więc poszukiwania nowej zabaweczki – przeglądanie www i sklepów z elektroniką. Czego szukałem? Kryteria były tylko dwa: miał być lekki i poręczny, trzymający długo na baterii; nie potrzebowałem super wydajnej maszyny z 17 calowym monitorem. Szukałem lapka małego, którego wrzucę do plecaka i pójdę na uczelnię, najlepiej bez potrzeby targania zasilacza. Można powiedzieć, że awaria Asusa trafiłza się idealnie w czasie, ponieważ właśnie pod koniec 2008 roku zaczął się rozwijać segment netbooków który idealnie pasował moim potrzebom (wcześniej były już Asusy serii EEE jednak siedmio-calowy monitorek w zupełności do mnie nie przemawiał). Długo nie szukałem i nie przebierałem w ofertach. Do wyboru miałem dwie firmy: Asus i MSI – obie oferowały dokładnie ten sam procesor, tą samą matrycę, taki sam dysk twardy. Na korzyść Asusa przemawiała pojemniejsza (nieznacznie!) bateria… Więc dlaczego MSI? Cóż mogę powiedzieć… nie wiem, „bo tak” J Dla mnie U100 prezentował się lepiej, był (jest) po prostu ładniejszy, prawie taki MacBook Air (już widzę te gromy od fanów nadgryzionego jabłuszka i mejle że dopuściłem się świętokractwa) tylko dużo dużo tańszy .

Bateria 3 komorowa szybko przestała mi wystarczać (chociaż i tak 2.5h to był dla mnie bardzo dobry wynik nieosiągalny na moim starym piętnasto calaku) więc po pół roku dokupiłem 6-komorową.

Testy testy testy… a to już 16 miesięcy ciężkiej pracy!

Jak nowy MSI śmigał można wszędzie znaleźć, chociażby tutaj.

A jak jest teraz? Nadal bosko!

*BATERIA

Od początku lapek lekko ze mną nie ma. Wychodzę z założenia, że sprzęt służy do używania a nie dbania – od samego początku nie formowałem baterii, podłączam do zasilania, odłączam nie zważając na instrukcje typu: „rozładuj baterię do końca i dopiero wtedy ładuj, najlepiej wyłączony komputer”. Nic z tych rzeczy.  U100 codziennie idzie ze mną na uczelnie wrzucany do plecaka.

Teraz, po półtora roku intensywnego (codziennie minimum 4-5 godzin) używania bez żadnej dbałości o „zasady” bateria bez problemu pozwala na działanie przez ponad 4 godziny (Wifi włączone, praca w Wordzie, przeglądanie neta, kodzenie C++, C#). Dla mnie bomba. Można powiedzieć że trochę mało – są netbooki które wyciągają więcej. Ja jednak będąc na uczelni jeszcze nigdy nie potrzebowałem podładować baterii a jakby co zawsze jeszcze można podłączyć 3 (albo kupić 9) komorową.

*KARTA SIECIOWA

Do sieciówki LAN nie można się przyczepić, zawsze świetnie działała i nadal działa, półtora roku ze mną jej nie zaszkodziły. Przydałaby się gigabitowa…

Z wifi to już inna historia. Nie wiem czy to wina sterowników czy nowego systemu ale zdarza się jej gubić zasięg (baaardzo rzadko ale jednak), czasami się połączy a nie ma Internetu (zwłaszcza podczas połączenia z Livebox’em). Wkurzające!

*CHŁODZENIE

Wentylator… Jeśli mam tylko zachwalać MSI to pomijam ten temat… Ok., konkrety: wcześniej działał niezauważalnie, teraz trekocze jak stary traktor. Pocieszające jest to że trekocze nie zawsze – tylko jak dosyć sporo obciążymy system, np. pełno uruchomionych procesów w tle + chrome (tak, używam chrome, ale domyślna wyszukiwarka to bing.pl :D) z milionem zakładek. Jeśli pracujemy na baterii – zapomina się że w tym laptopie jest wiatrak, cisza i spokój niezależnie od tego co robimy.

*OGÓLNA WYDAJNOŚĆ (i PROCESOR)

Z założenia U100 miał służyć do neta i narzędzi biurowych typu Word itp… żeby się biedny Atom nie przemęczał. Ja jednak od samego początku również w nim kodzę (Visual Studio 2008, DevCpp, HeidiSQL), oglądam filmy i gram. Nie oczekujmy cudów – cały czas to tylko Atom. Jak gram to w stare, ale jare gierki (Commandos 2, Quake 3), jak kodzę to w porównaniu do stacjonarki trochę przy kompilacji większych projektów muszę poczekać. W reszcie obowiązków w porównaniu do mocniejszej stacjonarki różnic nie zauważyłem.

Windows 7 śmiga pięknie, nie zależnie czy działam na baterii (wówczas procesor biegnie na 800 MHz) czy podłączony zasilaczem. Zdarza się że jakiś program nie zadziała, ale to wina samego systemu a nie produktu MSI. Niby jest tryb zgodności z XP, ale jak program nie zadziała od razu to i zgodność nie pomoże. I tak jest dużo lepiej niż podczas premiery Win7 – z każdym dniem coraz więcej programów zaczyna działać.

*DYSK TWARDY

80GB… Zdecydowanie za mało! Przesiadając się z laptopa który miał 40GB myślałem, że 80 to nie da się zapełnić. Niestety da się i to bardzo szybko. Co do samego działania zastrzeżeń nie mam, tak jak od nowości działał tak działa. Czasami coś „trzaska”, ale ten typ tak ma od samego początku i w niczym to nie przeszkadza.

*MATRYCA

Jak świeciła tak świeci – jasno, pięknie i równomiernie. Wypalone piksele? Co to jest? Nie ma żadnych… Jak jest czarne tło to widać troszkę kurzu ale to już moja wina a nie matrycy :]

Z perspektywy czasu stwierdzam jednak że 10 cali to ciutkę za mało, 12 byłoby idealnie. Oczywiście bez problemu da się na tylu calach pracować, pisać, oglądać filmy. Da się i to bardzo wygodnie, ale trzeba się z tym oswoić.

Tak oto przedstawia się MSI Wind U100 po bardzo intensywnym używaniu przez blisko 18 miesięcy. Pięknie działa i w 100% od samego początku spełnia moje oczekiwania. Wyboru zdecydowanie nie żałuję, mało tego – jeśli będę kupował następnego net(/note)book’a w pierwszej kolejności będę szukał coś z rodziny MSI Wind. Jeśli byłoby to dzisiaj – brałbym MSI Wind U230. Dlaczego?  Jest to U100 z poprawionymi wszystkimi „mankamentami”, czyli: mocniejszy procesor (dwurdzeniowy AMD Athlon), o dwa cale większy monitor (ale nadal komputer pozostaje mały i super przenośny), mocniejsza grafika (ATI Mobility Radeon HD 3200) więc powinien sobie lepiej radzić z obsługą HD, Gigabitowa karta sieciowa, cena ok. 1600zł. Czego chcieć więcej? Pojawiają się plotki o słabej wydajności baterii ale trzymajmy się tego, że to tylko plotki ;-)

Podziel się z innymi tym wpisem:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Flaker
  • Śledzik
  • Twitter
  • PDF
  • Wykop
  • Yahoo! Buzz

Tags: , , ,

5 Comments to “MSI, półtora roku za nami… (no, może nie całe ;-))”
  1. Krzysztof Lis pisze:

    MSI Winda U150 chyba kupiłem w październiku 2008, czyli też półtora roku temu. Wziąłem tylko egzemplarz z dwukrotnie większym dyskiem.

    Mam podobne do Twoich odczucia, choć:
    * bateria — sześciokomorowa — miała wg sprzedawcy trzymać 5-6 godzin, zawsze trzymała krócej — do 4h chyba maksimum,
    * niski ekran (600px w pionie) nie nadaje się do pracy w Wordzie, czytanie PDFów czy internetu też jest upierdliwe — bo trzeba sporo przewijać.

    Poza tym jestem zadowolony.

  2. Co do baterii to fakt – od tego co mówią zawsze trzeba odjąć min 2 godziny :] Testy pewnie robią na zupełnie wyłączonym monitorze albo ekranie BIOSu.
    Nie nadaje się do pracy w Wordzie? U mnie śmiga na całego :) Co prawda fakt – 600 w pionie trochę mało ale tydzień przyzwyczajenia i już się wie że tak ma być i jest świetnie.
    Na upartego zawsze można podnieść rozdzielczość do 1152×864 (nowe stery do Win7 na to pozwalają)

  3. Max Koluszky pisze:

    Ja trochę ponad rok temu też kupiłem netbooka. Rozważałem kupno MSI, ale stanęło na Acerze Aspire One. Na papierze wszystkie parametry miał niemal identyczne (ekran 9″ zamiast 10-ciu), ale był kilkaset złotych tańszy. Z perspektywy tego roku mogę powiedzieć, że gdybym stanął przed tym samym wyborem to chyba jednak wybrałbym MSI. Najbardziej irytującym elementem Acera jest jego wentylator. Przy trochę większym obciążeniu hałasuje jak mała suszarka do włosów. Poza tym MSI sprawia wrażenie solidniejszego.

    Bawiłem się również netbookiem Samsunga i on też jest bardzo fajny, tylko ekran ma gorsze kolory od Acera (za to matryca jest matowa).

    @KrzysztofLis – Jeśli w wordzie 2007 klikniesz sobie dwukrotnie w górny brzeg wstążki, to ją zminimalizujesz i będzie dużo więcej miejsca do pracy. :)

  4. Many thanks for making the effort to talk about this, I feel strongly regarding it and love learning more on this topic. If possible, as you gain expertise, do you mind updating your site with extra information? It is very a good choice for me.

  • RSS
  • Blip
  • Twitter
  • Facebook
  • Nasza Klasa
  • NetworkedBlogs